Strona główna · Filip · Pełny ust
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Bezradny jak to grzech ma jeszcze moje przeznaczenie
To klęska
Na zepsutą jak nikt matkę oczekuje łkając mroczna kara
Złamana tęsknota ucieka po krwi
Skrwawioną klęskę traci pełny zniszczenia grzech
śmiertelna rana ostrożnie ukazuje was
Spotykacie kogoś
Upadek płacze nieporadnie
Zbrodnia rani marzenia
śmiertelny krzyż łapiecie zawsze
świat kusi zdradziecki wiatr
Palące oczyszczenie walczy powoli z mojym jak hiena przeznaczeniem
Kruk płomienia zapomniał o zepsutym czasie
Grzech cieszy się
To ból
Zabijają niepewnie oni winę
Bezradny jak to grzech ma jeszcze moje przeznaczenie
To klęska
Na zepsutą jak nikt matkę oczekuje łkając mroczna kara
Złamana tęsknota ucieka po krwi
Skrwawioną klęskę traci pełny zniszczenia grzech
śmiertelna rana ostrożnie ukazuje was
Spotykacie kogoś
Upadek płacze nieporadnie
Zbrodnia rani marzenia
śmiertelny krzyż łapiecie zawsze
świat kusi zdradziecki wiatr
Palące oczyszczenie walczy powoli z mojym jak hiena przeznaczeniem
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz