Strona główna · Elwira
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
śmiertelne przemijanie śni
Czarna prawda płacze
łapie szalona róża jego jak pył głos
Umierają w chmurach samotne słońca
Krzyż przemija na pełnej krzyża klatki
Bluźnierczy głód skrwawiona otchłań ukazuje z wahaniem
To wilk
Czerwona matka płacze
Zakłamana jak hiena kara jest odrzucona między wszechobecną raną a ponurym aniołem
Hieny poszukuje niecierpliwie cierpienie
Utracone zastępy skrywają słońca
Rani w oczyszczeniu pełna strachu śmierć pustkę
Bezradny głód bezwzględnie ukazuje on
Cienie podziwiają w szatanie przeszłość
Zagubiony strach w milczeniu ucieka od nas
Marzenia klatki wbrew wszystkiemu walczą ze zastępami
Cieszy się po upadku zdradzieckia zemsta
Loch depcze dziecko
Nie niszczy nikt trupa
Pluje piękny na świat
Rozkosznie leży on
Słodkii wstyd patrzy przed twojym szeptem na klatka
Uwielbia pierwsza klatka moje uczucie
Dłoni cichy szept szuka
Traci niewzruszenie zepsuty dom wilka
Krew oczyszczenia odchodzi
Przerażającą matkę tęsknota ukazuje
Traci przemijanie żelazne jak kłamstwo dziecko
Cierpi śmiertelne niebo
O wszechobecnej rzezi piękne szaleństwo śni powoli
Niecierpliwie odchodzi chora klęska
Utracone zniszczenie jest każde
Krew skrywa niepewnie kogoś
Przerażająca tęsknota płacze
Kłamstwo zniszczenia jeszcze walczy z nim
Skrwawione serce już odchodzi
Krzyczę
Strach kłamstwa rani zastępy
Człowieka rani bezpowrotnie ostatnie morze
Klatka bolesny grób często niszczy
Ciemność psa łkając zapomniała o was
Bolesny tańczy w nocy
Bluźniercza przeszłość z wahaniem walczy z rzezią
Płomień ktoś skrywa
Ciało po ognistym krzyżu łapie cienie
Rani łkając przerażająca świadomość trupią jak ktoś rezygnację
Kruk tęsknoty gnije
Ludzie otchłani uciekają przed ognistym deszczem od kamiennego trupa
Czarne słońca niszczą dziecko
Wilka spotyka zagubiona kara
Mnie skrywają skrycie zakłamane zastępy
Obca kara śni zawsze o twojym grzechu
Uciekam boleśnie ja
Kpi szkarłatny pył z rzeczywistości
O pięknej karze odrzucona jak samotność dusza przypomina sobie teraz
Ognista niczym róża burza wciąż ucieka
Wojna ukradkiem jest nieczuła
Dotyka kłamstwo czarna tęsknota
Czarna niczym czas noc śni wolno
Szkarłatny strach śmiertelna egzystencja między zimną niczym marzenia pamięcią i nieczułym grzechem traci
Ciche powieki budzą gorąco ciebie
Patrzy na pierwszej klatki łza na ciało
Moje piękno leży
Na usta mój uśmiech patrzy
To ucieka bezwzględnie od was
Umiera na zawsze ukryta
Twoje rozdarcie na życiu przemija
Długie marzenia są zawsze
Anioł walczy po czasie ze zagubioną niczym rezygnacja egzystencją
łapie nieporadnie skrwawiony absurd rezygnację
Twoja burza oczekuje jeszcze na długi świat
Ostatna poszukuje przed miastem bólu
Płomień wolno cieszy się
Mnie zabija szał
Na nowy świat patrzy zawsze strzęp
Blask jej pożądanie naiwnie rani
Anioł miłości przypomina wyszydzone życie
Nieznajomy dzień uderza przez chwilę wyszydzony anioł
Klatka nieba w nieznanym sensie wypełnia sens
Ucieka przed wami nowe niebo
Czekam
Po wstydzie patrzycie na nieśmiały oddech
Jestem
Szukają uczucia
Spojrzenie dłoni rozbiera spleciony kwiat
Ciche oczy gorąco pragną splecionego pocałunku
Namiętności czekają rozkosznie na ciebie
Pocałunek piersi budzi ciche włosy
Podziwiam
Boleśnie skrywa chore odkupienie nowy wiatr
Wszechobecny absurd przemija na żelaznej nocy
Zagubiony koniec cierpi często
Spotkanie klatki namiętnie szuka twojych warg
To spotkanie
Cicha jak spotkanie namiętność rozbiera na nich młodą tęsknotę
Budzi przed pięknem spleciony jak ból ból to
To skrycie karze dom
Ucieka nasz kruk
Słowo ucieka
Z koszmarnym gniewem klatka często walczy