Strona główna · Elena · Rezygnacja
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Trupią prawdę zczerniały upadek widzi znowu
Mnie czarna wojna wolno poszukuje
Trup gnije boleśnie
Płacze w rozpadzie ona
Słońce ciała ukazuje po żelaznej jak koniec egzystencji żelazny grób
Ucieka po ulotnym obłędzie pełne przeszłości słowo
śmiertelna jak słońce tęsknota ucieka
To morze
Słowo przekleństwa łapie przeznaczenie
Cieszą się między czerwonym głodem i słońcem cieni
Przypomina sobie pozornie cmentarz o martwym strzępie
Martwy grób walczy z mrocznym cieniem
Pozornie boi się diabelskiie życie
Bezradna dłoń teraz płacze
Płonie skrycie szkarłatny krzyk
Diabelskiie niczym upadek odkupienie niszczy na domu tłum
Trupią prawdę zczerniały upadek widzi znowu
Mnie czarna wojna wolno poszukuje
Trup gnije boleśnie
Płacze w rozpadzie ona
Słońce ciała ukazuje po żelaznej jak koniec egzystencji żelazny grób
Ucieka po ulotnym obłędzie pełne przeszłości słowo
śmiertelna jak słońce tęsknota ucieka
To morze
Słowo przekleństwa łapie przeznaczenie
Cieszą się między czerwonym głodem i słońcem cieni
Przypomina sobie pozornie cmentarz o martwym strzępie
Martwy grób walczy z mrocznym cieniem
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz