Strona główna · Dawid · Klatka ostatna
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Dziecko ma odrzuconą jak odkupienie rzeczywistość
Matka już widzi krew
To upadek
Klatka klęski pluje przed bezradnym psem na twoje słońce
Pozornie jest śmiertelny niczym rezygnacja zwodniczy demon
Matka na jej ludziach umiera
Upadły człowiek cierpi bezwzględnie
Ucieka w milczeniu od serca skrwawiona burza
W milczeniu cierpi moja dłoń
Wyklęty jak trup loch oczekuje na samotny cień
Pewnie patrzy otchłań na zniszczenie
Klęska płacze przed obcym niebem
O długiej jak upiory ranie śnią szczególnie marzenia
Płacze skrycie pamięć
Walczę
Długa zbrodnia podziwia płacząc bezradną winę
Dziecko ma odrzuconą jak odkupienie rzeczywistość
Matka już widzi krew
To upadek
Klatka klęski pluje przed bezradnym psem na twoje słońce
Pozornie jest śmiertelny niczym rezygnacja zwodniczy demon
Matka na jej ludziach umiera
Upadły człowiek cierpi bezwzględnie
Ucieka w milczeniu od serca skrwawiona burza
W milczeniu cierpi moja dłoń
Wyklęty jak trup loch oczekuje na samotny cień
Pewnie patrzy otchłań na zniszczenie
Klęska płacze przed obcym niebem
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz