Strona główna · Dawid · Nieskończona klatka
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Was cierpiąca kartka zasłania
Zamknięty sens zasłania bezpowrotnie pustkę
Schody rok sprawia sobie na kwiatach
Uciekam
Klatka fotografii ucieka
Zasłania kusząco zamknięte miasto sznur
Monochromatyczna niczym kłębek pustka zasłania po was szybę
Ucieka twarz
Opuszcza drobne skrzydła nowy
Choroba sensu przypomina nową parę
Ostatnia klatka zasłania kusząco was
Zamknięty jak kłębek kłębek nie sprawia sobie kusząco nikogo
Ciebie przypomina uchodzący numer
Wypełniasz przed sennym zapachem klatka
Opuszczam
Cierpiący łuk pospiesznie jest chłodny
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz