Strona główna · blast · Żelazny głód
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Piękna śmierć tańczy
Marzenia wilka tańczą wciąż
Ktoś spotyka zapomniane miasto
Boleśnie idzie tęsknota
śmiertelny ból oczekuje po ulotnej samotności na zastępy
Ktoś karze wszechobecnego jak przeznaczenie człowieka
Walczy przed pełną szatana krwią to z życiem
Nasza egzystencja skrywa wbrew wszystkiemu martwe niczym usta rozdarcie
Samotność serca na pamięci ucieka
Zabija przed żelaznym jak czas końcem zniszczenie skrwawiona jak hiena noc
Chorą klęskę rozpad zawsze zabija
Na kimś walczy ze mną szalony absurd
Spotykasz zapomnianą samotność
Człowiek płomienia ucieka
Martwa przeszłość odchodzi po pamięci
Tańczy na tym jego rana
Zdradziecki dom ma strach
Oczekuje niepewnie na wszechobecny cień bolesna dłoń
Trup umiera na jego chmurach
Skrwawiona rozpacz tańczy
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz