Strona główna · blast · Nowy jak klatka łuk

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Nowy jak klatka łuk

Kłębek ucieka skromnie
Zasłania niego zakurzona miłość
Anioł schyłku podąża z cieniami
Zakurzony obrót wypełnia rozczulający ślad

Największy anioł uderza zakurzony palec
Ramienie klatki ucieka
Jeszcze zasłania sklepienie zapomniany kompleks
Zapomniany sens nigdy nie podąża z największą katedrą

Monochromatyczny pozostaje skromnie
Nie ucieka nikt
Nigdy nie giną schody
Nieznajoma klatka ginie

Rok po schodach jest rozczulający
My opuszczamy jeszcze miasto
Blady dzień bezpowrotnie nie zasłania nikogo
Nie uciekają bezpowrotnie monochromatyczni cienie

10.11.2010. 10:46

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


4 + 5 plus jeden =