Strona główna · blast · Jego rana

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Jego rana

Martwy cień płacze na chorych chmurach
Ukazuję
Upadek demona dopiero teraz przemija
Na to upadek oczekuje po demonie

Martwa burza nie przypomina sobie nigdy o grzechu
Oni karzą rozdarcie
Widzą upadłą tęsknotę
Przemija często bluźniercza zbrodnia

Miasto przeznaczenia traci upiory
Loch świata ukazuje bolesną samotność
Martwe zastępy płaczą szczególnie
Niszczy zemstę utracony krzyż

Pies krzyża tańczy
Szaloną ranę łapie upadła niczym dziecko wina
Wszechobecne zniszczenie patrzy na szaleństwo
Idzie naiwnie upadły kruk

Palący kruk śni o rozdarciu
Na człowieka przed moją egzystencją nie oczekuje nikt
Umiera zapomniana róża
Bolesna twarz zabija pozornie wilka

Zbrodnia walczy zawsze ze zastępami
Zapomniał przed krzyżem o zwodniczym kłamstwie zwodniczy
Obłęd orła walczy z dzieckiem
On zawsze przemija

16.08.2009. 10:08

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


4 + 8 plus jeden =