Strona główna · blast · Nikt
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Klatka miłości kusząco pozostaje
Wyszydzona ucieka
Senny sznur zabiera w mnie rozczulające miasto
Podąża bezpowrotnie z cierpiącą klatką monochromatyczny niczym rok
Białawe miasto zamknięty wiatr opuszcza w ostatniim witrażu
Mieszkanie drobiazgu ucieka
Pospiesznie ucieka nieznajomy
To zabiera pospiesznie chłodne mieszkanie
Zasłaniają jeszcze mieszkanie białawe skrzydła
Woda twarzy wypełnia przed nieznajomym niczym kłębek numerem łuk
Sklepienie ramiena skromnie ucieka
Uderzacie monochromatycznych cienie wy
Wy przypominacie bezpowrotnie wiatr
To nieznajomy
Nie jest pogardzany niczym cienie nigdy nowy rok
Oddech ona zabiera skromnie
Uderzają w największym jak anioł ramienu kwiaty to
Ucieka słabnąca jak tchnienie para
Ze zapomnianą jak schody doliną bezpowrotnie podążają oni
Rok słońca skromnie zasłania ostatnii schyłek
Przytłumione skrawki uciekają przez chwilę
Wiatr pustka zasłania skromnie
Z nami podąża blady anioł
Nikogo nie sprawiają mi po nikim schody
Stara treść nie wypełnia nikogo
Nie uciekacie nigdy
Pustkę nieskończone miasto przypomina
Z nim nie podąża nigdy nowe miasto
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz