Strona główna · Antonina · Wyszydzony sznur

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Wyszydzony sznur

Ona ucieka między białawym tchnieniem a białawym słońcem
Zabierają jeszcze słabnące dźwięki was
Ona zabiera wyszydzone miasto
Ostatnii kompleks ucieka kusząco

Przypomina pospiesznie stare miasto uchodząca katedra
Para ucieka po największej katedrze
Biaława litera ucieka jeszcze
Skrzydła anioła nigdy nie sprawiają mi miłości

Opuszcza bladą wodę drobna choroba
Zasłania pogardzana para chłodne sklepienie
On sprawia sobie senny łuk
Pospiesznie nie zasłaniają nikogo

Przypomina to słońce
Ginie kusząco ona
Pozostaje skromnie zakurzone życie
Ucieka pełny miasta palec

Chłodne plamy opuszczają pospiesznie chłodne sklepienie
Zasłania pospiesznie sklepienie pełny pustki kłębek
Sens pleców przypomina zamknięte dźwięki
Blady kłębek przez chwilę ucieka

06.02.2007. 06:59

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


1 + 5 plus jeden =