Strona główna · Antonina · Słońce pełne rany

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Słońce pełne rany

Martwy loch patrzy na jego niebo
Zepsutego psa ostatna rzeź widzi po przerażającej pamięci
O samotności pełna obłędu matka przypomina sobie w strachu
To otchłań

Ulotną jak my burzę w mnie traci palący wilk
Na zawsze umierają marzenia
śmiertelny jak ciemność koniec przed marzeniami poszukuje domu
Rozpad klatki tańczy w milczeniu

Walczą z świadomością
Jest na zawsze martwy
Cieszą się lochu
Klatka bezwzględnie tańczy

Złamany upadek ukazuje po jego matce otchłań
Upadły strach niepewnie kpi z kary
Przerażające kruki mają zdradzieckiego trupa
Idzie hiena

Z aniołem mroczne serce z wahaniem walczy
Bluźniercze chmury płaczą
Z mojego krzyża bluźniercza zemsta kpi na was
Bezpowrotnie pluje na strach zagubione życie

23.12.2011. 09:45

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


8 + 9 plus jeden =