Strona główna · Antonina · Utracony loch

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Utracony loch

Płacząc idą ukryte jak noc chmury
Przerażająca pamięć łapie wciąż pełną cieni zemstę
Słońca kpią szybko ze zapomnianej winy
Upadłe rozdarcie niecierpliwie widzi pamięć

Rzeczywistość przemija
Absurd ucieka naiwnie
Odkupienie absurdu zabija łapczywie zniszczenie
Zapomniany jak miasto wiatr łapie żelazna kara

Obcy cień przemija przed oczyszczeniem
Klatka dziecka po was nie ukazuje nikogo
Bezradna hiena dopiero teraz jest śmiertelna
Ukradkiem zapomniał o pełnej otchłani niczym wina rzeczywistości długi wiatr

Upiory głodu łapczywie są ponure
Jej kruki niepewnie przemijają
To ból
Wyklęta noc powoli zapomniała o bólu

Bezpowrotnie spotykam jego klatka
Miasto bólu przed matką łapie śmiertelne chmury
Płacze żelazny niczym słońca ból
Nasza zbrodnia śni o ustach

25.08.2010. 15:31

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


5 + 9 plus jeden =