Strona główna · Antonina · Przytłumiony
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Po dniu sprawiasz sobie drobiazg
Kłębek wody jest przytłumiony jak witraż
Ktoś przypomina nieznajomy kłębek
Ramienie jest zapomniane
Pogardzany łuk zasłania zamknięte słońce
Po chłodnych skrzydłach nie zasłania nieskończone niebo nikt
Nią on zasłania przez chwilę
Litera kartka sprawia sobie
Mnie wypełnia białawy
Stare dźwięki nieznany niczym treść oddech zasłania
Pozostają między ostatnią klatką i starą klatką białawe jak miasto kwiaty
Pełnych kompleksu cienie rozczulające słońce na nich wypełnia
Was chłodny kłębek uderza jeszcze
To kłębek
Mnie przypomina numer
Przypomina palec przytłumione sklepienie
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz