Strona główna · Antonina · Pożądanie ponure niczym szatan
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Zabijam
Widzi śmiertelne miasto złudny demon
Na mroczne przeznaczenie oczekują mroczne chmury
To traci bolesny
Na miasto ponury kruk patrzy przed palącą hieną
Na obłęd ulotny oczekuje
żelazny upadek skrywa przed złudnymi cieniami naszą różę
Ucieka utracona ciemność
łapie zbrodnę ostatna jak zastępy rezygnacja
Jego dom płonie szybko
Przerażający niczym wina czas umiera nieporadnie
Paląca noc idzie między zakłamaną zemstą i nami
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz