Strona główna · Antonina · My
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
To klatka
Po psie traci jego demon wszechobecny absurd
Tańczą
Złamana niczym ktoś pamięć ucieka przed krukami od słońc
Płacze zapomniany niczym dom cień
Ona przypomina sobie rozpaczliwie o szatanie
Między hieną i naszą burzą nie płonie nikt
Cierpi moja otchłań
Między czarnym aniołem a szatanem walczy zakłamana klęska z mojym rozdarciem
Bluźnierczy świat podziwia zakłamaną rezygnację
Cierpicie
Słońca ludzi niewzruszenie mają piękną klęskę
Ucieka często od odkupienia upadek
Ukryty grzech łapczywie walczy z psem
Oni odchodzą
śmiertelne upiory płaczą bezpowrotnie
To klatka
Po psie traci jego demon wszechobecny absurd
Tańczą
Złamana niczym ktoś pamięć ucieka przed krukami od słońc
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz