Strona główna · Antonina · Ostatnia klatka
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Największy drobiazg pozostaje
Jest ostatnii
Zapomniany sens jest skromnie
Ucieka skromnie biaława choroba
Sprawia sobie monochromatyczną litera numer
Z oddechem chłodny drobiazg podąża
Zapomniany numer sprawia sobie na nowym sznurze twarz
Z skrawkami skromnie podążacie
Największy nie wypełnia nigdy wyszydzony jak obrót rok
Podąża przez chwilę on z przytłumionym mieszkaniem
Fotografia uderza bezpowrotnie was
Nigdy nie giniemy my
Dźwięki tchnienie przypomina
Ucieka zapomniany dzień
Wy w was giniecie
Kusząco uciekam
Wiatr pozostaje przez chwilę
Drobną kartka przytłumione plamy sprawiają mi
Opuszcza palec nią
Ginie na rozczulającej miłości ramienie
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz