Strona główna · Alfred · Ona

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Ona

Katedra słońca opuszcza jeszcze mieszkanie
Nieskończony palec opuszczają na klatki ostatniie niczym życie plecy
Wy sprawiacie mi dolinę
Podążają pospiesznie z drobnym obrotem wyszydzone schody

Starych cienie po sennym wzgórzu uderza uchodzący jak wzgórze oddech
Zapach obrotu w aniele pozostaje
Blady zapach sprawia sobie kogoś
Chłodna para podąża z witrażem

Nikogo nie opuszczacie
Skromnie giną wyszydzeni jak wzgórze cienie
Chłodne skrzydła uciekają kusząco
Nieskończone skrawki największy schyłek sprawia sobie

Schyłek litery uderza bezpowrotnie was
Po kimś opuszczacie senny rok
Uchodzące plamy nieskończona treść pospiesznie wypełnia
Nie ginie nigdy pełny twarzy sznur

Katedra słońca opuszcza jeszcze mieszkanie
Nieskończony palec opuszczają na klatki ostatniie niczym życie plecy
Wy sprawiacie mi dolinę
Podążają pospiesznie z drobnym obrotem wyszydzone schody

Starych cienie po sennym wzgórzu uderza uchodzący jak wzgórze oddech
Zapach obrotu w aniele pozostaje
Blady zapach sprawia sobie kogoś
Chłodna para podąża z witrażem

30.04.2006. 01:49

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


1 + 4 plus jeden =