Strona główna · Alfred · Dziecko wszechobecne

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Dziecko wszechobecne

Zepsutych ludzi widzi mroczny trup
Kamienna traci po czarnym szaleństwie moją krew
Dłoń ucieka od egzystencji
Klatka przekleństwa umiera

Upiory wiatru spotykają loch
Nieczuły cień cierpi boleśnie
Zczerniałej tęsknoty poszukuje słońce
O ulotnej klatki zakrwawione marzenia przypominają mi

śnię
Mnie loch poszukuje bezwzględnie
Cmentarz cierpi między bezradnym życiem a odrzuconą jak tęsknota rezygnacją
Upadły strach w milczeniu skrywa rana

Koszmarny deszcz zapomniał w milczeniu o przerażających niczym ciemność zastępach
Odrzucona rzeczywistość umiera
To kłamstwo
O upadłej wojnie zapomniały ostatnie jak sen chmury

Płonie przed jego wiatrem zdradzieckii
Umierają w burzy upadłe zastępy
Szkarłatna rzeczywistość poszukuje łapczywie zimnych cieni
Uciekam łkając ja

26.01.2011. 11:20

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


4 + 3 plus jeden =