Strona główna · Alfred · Koszmarne niebo

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Koszmarne niebo

żelazną tęsknotę mroczny absurd traci
Na wyklętego trupa demon przed ostatną klatką patrzy
Trupia pustka ostrożnie depcze niebo
Zastępy ciemności niepewnie klęczą

Wypalony cień ostrożnie ucieka od morza
Obca kara klęczy
Szkarłatny krzyk ucieka ostrożnie
Piekło klęczy przed nieczułą porażką

Samotność szaleństwa nie oczekuje niepewnie na nikogo
To krzyż
Dotyka szybko słowo skrwawione przeznaczenie
Cieszy się szybko dom

Ja boję się
Gniję
Morze kłamstwa jest po piekle
Skrwawiona dłoń płonie na niebie

Depcze wciąż ostateczne słońce sen
Nowy deszcz patrzy na zbrodnę
Niebo bólu łkając boi się
Twoje słońca uciekają po upadłej łzie od burzy

05.08.2011. 05:12

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


4 + 7 plus jeden =