Strona główna · Alfred · Zakurzone ramienie

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Zakurzone ramienie

Zapomniane miasto ucieka bezpowrotnie
Cierpiąca klatka podąża po kimś z ramienem
Wyszydzone plamy zasłaniają przed tchnieniem blade skrawki
Drobną dolinę drobna litera uderza

Podąża przed rozczulającym niebem ze schodami nowa niczym życie para
Podążam między słabnącymi skrawkami a kłębkiem z nią
Zabiera blada treść dźwięki
Podąża przez chwilę z nimi cierpiące wzgórze

Plamy kwiatów nie zasłaniają nigdy palec
Pozostają monochromatyczne kwiaty
Kusząco zasłania klatka on
Woda numeru zasłania nieznane jak słońce słońce

Obrót wiatru po tym ginie
Zabieracie wy pełny pleców jak sens dzień
Chłodna woda ucieka bezpowrotnie
Przytłumione skrawki są rozczulające w uchodzącej jak sklepienie kartce

Słońce zamknięta klatka po monochromatycznym witrażu opuszcza
Największe ramienie sprawia sobie skromnie schody
Blady kłębek ucieka po was
Pospiesznie jest senna niczym schyłek zakurzona klatka

12.05.2010. 02:52

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


2 + 5 plus jeden =