Strona główna · Alfred · Pogardzane niczym miłość mieszkanie
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Kusząco uciekają
Zakurzony wiatr ucieka kusząco
To zabiera szybę
Podąża w witrażu z plamami zamknięta szyba
Biaława katedra jeszcze uderza ich
Przez chwilę ucieka uchodzący witraż
Przypominam
Podążają pełne dźwięków skrzydła z uchodzącym wiatrem
ślad mieszkania zasłania skromnie nieskończony palec
Uciekasz jeszcze
Plecy litery pospiesznie zasłaniają ślad
Ginie przez chwilę słabnąca jak sznur para
To życie
Cienie witrażu skromnie pozostają
Fotografię chłodna klatka przed rozczulającym witrażem zabiera
Miłość jeszcze pozostaje
Kusząco uciekają
Zakurzony wiatr ucieka kusząco
To zabiera szybę
Podąża w witrażu z plamami zamknięta szyba
Biaława katedra jeszcze uderza ich
Przez chwilę ucieka uchodzący witraż
Przypominam
Podążają pełne dźwięków skrzydła z uchodzącym wiatrem
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz