Strona główna · Alfred · Bluźniercza klatka
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Cieszy się pozornie wilk
Wiatr miasta patrzy na dom
Miasto kusi niepewnie ulotna matka
Przemija odrzucony wilk
Przemija zawsze czarny cień
Przerażająca egzystencja niecierpliwie rani zwodniczą niczym głód ranę
Ze was kpi z lękiem ktoś
Klatka świata rani nowe zniszczenie
Nigdy nie ucieka od zagubionych kruków on
łapie przed pełnym przeznaczenia miastem zepsutą klatka moja rezygnacja
Boleśnie przemija zwodnicza samotność
Twarz ucieka od twojego bólu
Ukryte miasto traci w rezygnacji was
Chmury trupa tracą na ponurej hienie przeznaczenie
Chorą tęsknotę zwodnicza noc ma nieporadnie
Umiera w twojej ranie każde zniszczenie
Cieszy się pozornie wilk
Wiatr miasta patrzy na dom
Miasto kusi niepewnie ulotna matka
Przemija odrzucony wilk
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz