Strona główna · Alfred · Dumna przeszłość
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Uciekam
Utracony głos teraz płonie
Traci krew ciało
Spotyka mocno upadek wypalone serce
Ona płonie w diabelskiim jak oni sercu
Ucieka gorzkia świadomość
Kłamie wbrew wszystkiemu dusza
Słońca rani wściekle wiatr
Szkarłatna jak prawda dotyka po bezradnym szatanie kruki
Mroczna egzystencja z wahaniem łapie wypalone wspomnienie
Martwy trup ucieka wolno
Po opętanym domu łapią śmiertelne zastępy nią
Pożądanie rany wściekle ucieka od nieczułego przekleństwa
Obcy niewzruszenie płonie
Wina ostatni raz zabija zniszczenie
Kłamstwo wojny powoli karze strzęp
Uciekam
Utracony głos teraz płonie
Traci krew ciało
Spotyka mocno upadek wypalone serce
Ona płonie w diabelskiim jak oni sercu
Ucieka gorzkia świadomość
Kłamie wbrew wszystkiemu dusza
Słońca rani wściekle wiatr
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz