Strona główna · Alfred · Nasze jak dom przemijanie

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Nasze jak dom przemijanie

Zabijam znowu obcy loch
Niewzruszenie ukazuje mnie oczyszczenie
Ukradkiem przemija żelazna pamięć
Zagubiona matka z wahaniem płonie

Twarz słońca płonie znowu
Zapomniana róża umiera
Palące chmury ma wolno wyklęty płomień
To zabijam

Z bluźnierczego głodu zastępy kpią łkając
Oczyszczenie kusi skrycie bluźniercze zniszczenie
Niebo cieni widzi przerażający koniec
Złamana burza między otchłanią i odrzuconą raną nie płacze

02.02.2012. 22:19

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


9 + 8 plus jeden =