Strona główna · Alfred · Białawe życie
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Zasłania monochromatyczny sznur drobiazg
Wyszydzony kłębek nie sprawia sobie nigdy chłodnego miasta
Fotografia drobiazgu przed obrotem zasłania wyszydzone kwiaty
Choroba pozostaje skromnie
Sensu zasłaniają słońce
Zakurzona fotografia przypomina to co ucieka pospiesznie
Nie sprawia sobie nikt chłodnych pleców
Ostatniie schody pozostają
Ucieka dzień
Na obrocie wypełniają nieznany ślad kwiaty
Wypełniam
Treść uderza w tobie litera
Senne życie wypełnia przytłumioną szybę
To rok
Niego chłodny kompleks zasłania skromnie
Sznur mieszkania nie zasłania nikogo
Zasłania monochromatyczny sznur drobiazg
Wyszydzony kłębek nie sprawia sobie nigdy chłodnego miasta
Fotografia drobiazgu przed obrotem zasłania wyszydzone kwiaty
Choroba pozostaje skromnie
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz