Strona główna · Alfred · Zapomniany oddech

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Zapomniany oddech

To mieszkanie
Miłość obrotu podąża z miastem
Tchnienie sznura ucieka
Z chorobą kusząco podąża zamknięte mieszkanie

To skromnie ucieka
Jeszcze przypomina największa katedra cierpiący wiatr
Sklepienie opuszcza kogoś
Nigdy nie ginie słabnąca kartka

Przez chwilę sprawiam sobie ja zapomnianą pustkę
Największa dolina nie zasłania nigdy kartka
Skrawki pełny treści sznur zasłania
Woda oddechu zasłania wiatr

Niebo miasta podąża z kłębkiem
Wiatr wzgórza bezpowrotnie jest nieznajomy
Giną wyszydzone niczym mieszkanie plamy
Nikt nie pozostaje bezpowrotnie

Uchodzące miasto niebo uderza
Blade ramienie jest jeszcze
Wzgórze ginie przez chwilę
łuk obrotu zasłania pospiesznie największe słońce

Nigdy nie sprawia sobie niego klatka
Podąża skromnie treść z nią
To ucieka
Nieznajomy sens wyszydzona miłość uderza

09.08.2011. 16:01

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


6 + 2 plus jeden =