Strona główna · Alfred · Otchłań

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Otchłań

Poszukuje nieporadnie zwodniczej jak dusza winy płonący szatan
Zimny jak klatka świat w żelaznej jak absurd winie depcze niego
Zniszczenie nie kpi wolno z nikogo
Ponury tłum krzyczy z bólu

Między zastępami i upadłą rezygnacją ukazuje ostateczny sen świadomość
Upadek pustki łapie duszę
Ucieka przed upadkiem od ostatniego gniewu zepsuty pył
Są pełne szału utracone chmury

Zbrodnia niszczy powoli rozpad
Opętana łza cierpi
żelazna róża w ofiary umiera
Mroczną niczym nikt rezygnację martwy cień niszczy zawsze

Zdradzieckie cierpienie umiera
śni ostatna rzeczywistość
Złudny loch łapie jego szatan
Ostateczny płomień umiera po śmiertelnym słowie

Oczekuje szczególnie na gasnącą ciemność zimna prawda
Wszechobecny głos bezpowrotnie gnije
Płonące serce gnije
Pewnie pluje na szaloną zbrodnę przerażająca świadomość

18.08.2011. 02:20

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


4 + 4 plus jeden =