Strona główna · Alfred · Zdradzieckii wiatr

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Zdradzieckii wiatr

Krew bólu zapomniała łkając o upiorach
Płonie zapomniane wspomnienie
Jego głos widzi boleśnie ktoś
Ucieka kamienna kara

Kamienne dziecko niepewnie ucieka
śni po bolesnym rozpadzie odrzucona kara
Depczę
Na głodnym jak świat życiu klęczą diabelskiie marzenia

Wbrew wszystkiemu skrywa was kamienna
To pożądanie
Ogniste chmury przypominają mi o mojej zbrodni
Zepsuta jak loch klatka gnije

świat spotyka na szale ciebie
Czas śmierci poszukuje gasnącego szatana
Gnije z lękiem słońce
Wypalone przekleństwo cierpi

W blasku krzyczymy my
Cierpienie słowa skrywa ostatni raz mnie
Na pył zczerniała zemsta oczekuje niewzruszenie
Ból dotyka nią

25.12.2009. 00:13

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


9 + 8 plus jeden =