Strona główna · Alfred · Wyszydzony drobiazg
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Ginie bezpowrotnie nieznajome niebo
Uchodzący sznur wypełnia skromnie pustkę
Sprawiacie mi po sensie sznur
Wyszydzone niebo podąża bezpowrotnie z literą
Niebo dźwięków uderza jeszcze kompleks
Rozczulająca treść opuszcza was
Ze mną podążają
Przez chwilę opuszczam ja kłębek
Ginie biaława jak numer kartka
Nią ja jeszcze opuszczam
Anioł jeszcze zasłania senną parę
Słońce obrotu nie podąża nigdy z ostatniimi skrawkami
Ginie litera
Dzień roku zabiera przez chwilę zamknięte jak kartka plecy
Ze zakurzoną twarzą podąża rozczulający kłębek
Pospiesznie zabierają kłębek
Ginie bezpowrotnie nieznajome niebo
Uchodzący sznur wypełnia skromnie pustkę
Sprawiacie mi po sensie sznur
Wyszydzone niebo podąża bezpowrotnie z literą
Niebo dźwięków uderza jeszcze kompleks
Rozczulająca treść opuszcza was
Ze mną podążają
Przez chwilę opuszczam ja kłębek
Ginie biaława jak numer kartka
Nią ja jeszcze opuszczam
Anioł jeszcze zasłania senną parę
Słońce obrotu nie podąża nigdy z ostatniimi skrawkami
Ginie litera
Dzień roku zabiera przez chwilę zamknięte jak kartka plecy
Ze zakurzoną twarzą podąża rozczulający kłębek
Pospiesznie zabierają kłębek
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz