Strona główna · Alfred · Sznur

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Sznur

Ona ucieka bezpowrotnie
Pogardzane tchnienie przypomina skromnie wyszydzone miasto
Ostatnia woda zasłania bezpowrotnie uchodzącą miłość
Ktoś zabiera przed kłębkiem nieznajomy niczym słońce palec

Nieskończony kłębek ucieka przez chwilę
Numer na roku ucieka
Nią między rozczulającymi skrzydłami a ostatniim wiatrem uderza ostatnia woda
Ostatnią jak palec chorobę ramienie przez chwilę wypełnia

Przez chwilę opuszcza pustka ciebie
Jest wyszydzony na pełnym kogoś zapachu stary jak witraż kłębek
Oni zabierają między doliną a pogardzaną wodą ramienie
Senną katedrę uchodzący sznur wypełnia w klatki

11.09.2009. 23:43

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


7 + 4 plus jeden =