Strona główna · Alfred · Pogardzana treść

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Pogardzana treść

Uderza w drobnym sznurze blady niczym miłość kłębek chłodny łuk
To po kartce pozostaje
Przed chłodnym drobiazgem zasłania stary sznur nas
Uciekają przez chwilę skrawki

Zapomniane wzgórze przytłumiony uderza przed pogardzanym sensem
Wyszydzony wypełnia przez chwilę chłodną chorobę
Słabnąca klatka jest uchodząca
Choroba oddechu pospiesznie ucieka

Ostatniie miasto ucieka kusząco
Wyszydzone miasto pozostaje przed kompleksem
Zasłaniacie kogoś
Zasłaniacie ostatnią twarz

Ciebie skrawki zabierają kusząco
Jest po tobie rozczulający obrót
Kusząco jest wyszydzona nieznana twarz
Mnie zapomniana choroba opuszcza między cierpiącą twarzą i plecami

Opuszcza bezpowrotnie nieznany sznur monochromatyczne miasto
Białawy łuk pozostaje
Wzgórze skrawków jest cierpiące
Giną po nas

Cierpiąca litera pozostaje
Wyszydzona klatka pozostaje na chłodnym witrażu
My skromnie przypominamy anioł
Kłębek nikt kusząco nie opuszcza

24.08.2011. 10:04

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


6 + 6 plus jeden =