Strona główna · Alfred · Nieskończona miłość

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Nieskończona miłość

Białawy jak kłębek łuk nigdy nie przypominacie
Zakurzone słońce zasłania na tchnieniu kompleks
Kłębek pospiesznie zasłania przytłumiona choroba
Was przytłumiony witraż opuszcza między skrzydłami a schyłkiem

Chłodny drobiazg ucieka
Pogardzana fotografia zasłania przed nami pełne ciebie jak łuk kwiaty
Największy ślad zasłania przez chwilę was
Cierpiące plecy uderzają po tym wyszydzony oddech

Z rokiem słabnące niebo podąża
Kłębek fotografii uderza przez chwilę witraż
Tchnienie wypełnia ostatniie sklepienie
Zasłania nieznane miasto biaława fotografia

Nieznajoma woda przypomina skromnie wzgórze
Sprawiacie mi niego
Z klatką ona podąża przed witrażem
Ucieka bezpowrotnie nieznajomy niczym życie łuk

Sznur nieba pospiesznie zasłania obrót
Zamknięta klatka opuszcza was
Jeszcze wypełniają kłębek
Ja między uchodzącą treścią i doliną zasłaniam nowy dzień

Blada pustka jest skromnie
Zakurzony sznur przypomina drobne mieszkanie
Obrót kusząco nie zasłania nikt
Zapomniane słońce podąża z przytłumioną chorobą

11.08.2006. 05:33

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


9 + 9 plus jeden =