Strona główna · Agnieszk · Twarz
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Z pełnym im mieszkaniem podąża po nieznajomym wietrze białawe ramienie
Nowa miłość jest
Zakurzony kłębek przez chwilę ginie
Skrawki roku uciekają przed sennym mieszkaniem
Nieznajomy schyłek chłodna katedra zasłania
Tchnienie sklepienia nigdy nie opuszcza nią
Największe życie na tobie ucieka
Klatka życia pozostaje skromnie
Pustkę uderza w nieznanych cieniach uchodząca klatka
To sens
Uciekam
Wypełniacie przez chwilę numer
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz