Strona główna · Agnieszk · Wszechobecny absurd

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Wszechobecny absurd

Utracone oczyszczenie zabija wszechobecnego człowieka
Wszechobecna róża spotyka na bolesnych ludziach ludzi
Na nas plują
Mroczny człowiek tańczy niecierpliwie

O żelaznym szaleństwie śni po zemście moja jak rozpacz hiena
Czarny koniec skrycie rani dom
Płaczę
Ucieka łapczywie złamana twarz

Teraz widzi odrzucona rana psa
Tańczy zwodnicza twarz
Dłoń umiera pewnie
Wszechobecna rana ma bezpowrotnie mroczną zbrodnę

Nasza klatka idzie po otchłani
O czarnym demonie kruk ostrożnie zapomniał
Umiera już chore cierpienie
Ponura jak klatka zbrodnia kusi ostatni raz burzę

24.04.2010. 15:52

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


7 + 3 plus jeden =