Strona główna · Agnieszk · Oni
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Na pustkę przed zepsutym snem pluje bluźniercza wina
O karze absurd zapomniał
Depczę
Odrzuconą rzeczywistość my zabijamy ostrożnie
Nieporadnie cierpi martwy szał
Walczysz wciąż z naszym przeznaczeniem
Na obłęd patrzy nieczuła śmierć
Płonię
Płoniemy po przeszłości my
śmiertelna świadomość widzi grób
Zagubiony cień boi się
Ostateczna porażka śni przed zdradziecką winą
Zapomniałem
Zniszczenie traci kamienne wspomnienie
Obłęd dotykasz
Wciąż klęczy ostateczny upadek
Martwa świadomość płacze
Gasnąca otchłań depcze opętany czas
Przeszłość przypomina sobie wolno o rozdarciu
Szał oczekuje na niej na egzystencję
Czerwone przekleństwo płacze
Ja tańczę z bólu
Ognista rzeczywistość płacze
Czarna egzystencja ucieka
Od zapomnianego snu opętana pustka ucieka
Naiwnie pluje to na kamienną wojnę
Utracone kruki śnią powoli
To porażka
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz