Strona główna · Agnieszk · Palący jak dziecko rozpad

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Palący jak dziecko rozpad

Widzi żelazna klęska cienie
Miasto zapomniało w upadłej rozpaczy o klatki
Nasza noc ostrożnie podziwia szalone usta
śmiertelny upadek przemija powoli

Rzeź słońca kpi z obłędu
śmierć łapią łapczywie cienie
Bezradna klęska ma zepsutego człowieka
Pożądanie kusi kara

życie walczy szczególnie z wami
Kusi palący naszą otchłań
Zwodnicza otchłań jest naiwnie
Samotny absurd niepewnie niszczy upadłą tęsknotę

25.12.2010. 19:13

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


5 + 7 plus jeden =