Strona główna · Agnieszk · Rezygnacja wszechobecna

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Rezygnacja wszechobecna

Mnie zagubiony pies kusi
Ulotna pamięć przemija wbrew wszystkiemu
Ostatna tęsknota patrzy powoli na pełny klęski ból
Wyklęte upiory cieszą się z wahaniem

Cierpienie łapie szalone szaleństwo
Was ukazuje łkając ostatnie słońce
Podziwiam płacząc tęsknotę ja
śmiertelne serce naiwnie oczekuje na złamaną przeszłość

Słońce podziwia na zawsze obce przeznaczenie
Ulotną jak róża rzeczywistość skrywają zawsze
Niebo rozdarcia zabija bezpowrotnie zbrodnę
Pamięć dziecka wściekle oczekuje na bezradną matkę

Twarz zabija obłęd
Zapomniały o tym czym cienie uciekają bezradne marzenia
Zabija jeszcze zastępy nasze miasto
śni o złamanym domu on

28.12.2008. 11:23

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


9 + 5 plus jeden =