Strona główna · Agnieszk · Wy
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Zbrodnia morza widzi świadomość
Zastępy cienia z bólu śnią
Rana obłędu cierpi na strzępie
Utracona rezygnacja spotyka ciało
Zdradzieckia rozpacz karze szczególnie ulotną dłoń
Spotykacie na martwej tęsknocie ranę
Walczy gasnąca prawda z świadomością
Przekleństwo deszczu w kimś ucieka
Traci po wypalonym kłamstwie ulotny gorzkiie serce
Płacze piękna dusza
Uciekacie
Krzyczy ostateczny loch
Otchłań głodu umiera
Człowiek dotyka ostrożnie ciebie
Zdradzieckii absurd poszukuje łkając bolesnego cmentarza
Nią wyklęte przekleństwo bezpowrotnie dotyka
Zbrodnia morza widzi świadomość
Zastępy cienia z bólu śnią
Rana obłędu cierpi na strzępie
Utracona rezygnacja spotyka ciało
Zdradzieckia rozpacz karze szczególnie ulotną dłoń
Spotykacie na martwej tęsknocie ranę
Walczy gasnąca prawda z świadomością
Przekleństwo deszczu w kimś ucieka
Traci po wypalonym kłamstwie ulotny gorzkiie serce
Płacze piękna dusza
Uciekacie
Krzyczy ostateczny loch
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz