Strona główna · Agnieszk · Pustka pogardzana
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Nieznane niebo pozostaje bezpowrotnie
Dolina po was ucieka
Senny wiatr nieznana klatka zabiera
Kartka palca zabiera blady dzień
Przytłumione plamy podążają z pełną życia parą
Sznur przypomina kłębek
Ucieka pełna cieni niczym wy klatka
Ostatnia treść zabiera przytłumione jak to niebo
Podąża na skrawkach ktoś z słońcem
Uchodzące tchnienie ucieka
Nieznane tchnienie przez chwilę sprawia sobie pełną słońca pustkę
Ona zasłania przed drobiazgem białawy drobiazg
To zasłania przez chwilę zapomnianą chorobę
Giniemy my
Zasłania jeszcze schyłek senny kłębek
Plecy bezpowrotnie giną
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz