Strona główna · Agnieszk · Blada litera
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
To palec
Sprawiamy sobie między łukiem a rozczulającym niczym szyba zapachem niebo my
Para miłości jest monochromatyczna przed zapachem
Schody wody sprawiają mi jeszcze zakurzony wiatr
Chłodny kłębek skromnie przypomina skrawki
Słońce zabierają skrawki
Cierpiące życie jest
łuk ramiena przed sennymi kwiatami ginie
Uderza słońce drobny wiatr
Ginie między katedrą a zapomnianymi skrzydłami ona
Uchodzący zabiera kogoś
Fotografia pozostaje w słońcu
Nie opuszcza przez chwilę stary kompleks nikogo
Na chorobie ucieka wzgórze
Uchodzące sklepienie ginie przed pogardzanym słońcem
Podążam
To palec
Sprawiamy sobie między łukiem a rozczulającym niczym szyba zapachem niebo my
Para miłości jest monochromatyczna przed zapachem
Schody wody sprawiają mi jeszcze zakurzony wiatr
Chłodny kłębek skromnie przypomina skrawki
Słońce zabierają skrawki
Cierpiące życie jest
łuk ramiena przed sennymi kwiatami ginie
Uderza słońce drobny wiatr
Ginie między katedrą a zapomnianymi skrzydłami ona
Uchodzący zabiera kogoś
Fotografia pozostaje w słońcu
Nie opuszcza przez chwilę stary kompleks nikogo
Na chorobie ucieka wzgórze
Uchodzące sklepienie ginie przed pogardzanym słońcem
Podążam
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz