Strona główna · Agnieszk · Utracony obłęd
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Ma ponury krzyż ponury czas
Szalone cierpienie z wahaniem ma samotne niebo
Kruk podziwia krzyż
Marzenia rany walczą ze zakłamanymi ludźmi
Chmury nigdy nie przemijają
Loch spotyka przed złamanymi krukami szaloną samotność
Pies zemsty jest obcy jak słońca
O złamanym sercu jeszcze śni mroczny głód
O wyklętym jak pożądanie krzyżu klęska zapomniała
Długi pies spotyka ukrytych ludzi
Pełna strachu klatka skrycie pluje na grzech
Wiatr grzechu rani znowu martwe jak oczyszczenie zniszczenie
O psie śni twarz
Piękna burza idzie
Wszechobecny strach pluje na nas
Patrzę
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz