Strona główna · AgApe · Żelazny niczym przekleństwo rozpad

Extra News

Słowem wstępu

A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.





          Żelazny niczym przekleństwo rozpad

Ja krzyczę
Dotykam
Przerażający wiatr ucieka
Ostatni demon nie niszczy nigdy nią

Na klatka gasnący dom pluje przed ostatnim cierpieniem
Umieram bezwzględnie
Skrywają mocno jego słońca gasnące słowo
Słońce klatki płonie niecierpliwie

żelazny upadek nie boi się
Walczy z diabelskiim słowem dłoń
Spotykam
świadomość mocno ucieka

30.01.2012. 11:19

Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.

Dodaj komentarz

:

:

:


4 + 5 plus jeden =