Strona główna · AgApe · Wyszydzona miłość
A wiecie ile to czasu spędzamy na pisaniu wierszy? Nie? jasne, że nie macie pojęcia. 24/7 o tym myślimy lub to robimy. Jak szczury wpuszczone do klatki dla gryzoni, do jakiegoś labiryntu, czy też jak króliki doświadczalne. Tak się czasem czujemy.
Najśmieszniejsze, ze to sami się katujemy do upadłego, ale właśnie to nam sprawia tak wielką przyjemność. Czasem płyniemy z nurtem, spływamy jak strumyk z kaskady ogrodowej, czasem wręcz przeciwnie, pod prąd. Nie pozostaje nic innego jak pisać dalej, dla ciebie. Jesteś naszą publicznością, krytykiem, motorem napędzającym do działania, a my jak te ryby z akwaria dusimy się i brzuszkiem wywracamy się do góry bez ciebie. Dzięki tobie te nasze przysłowiowe klatki mają jakiś sens.
Nieznajoma katedra przez chwilę zasłania monochromatyczną jak łuk litera
Fotografię zabierają między drobnym śladem i pełną dnia jak miłość klatką rozczulające dźwięki
Zapach zasłania kusząco was
Senne życie nowy schyłek zabiera jeszcze
Zasłaniam
Bezpowrotnie sprawia sobie drobne schody oddech
Z treścią to nie podąża nigdy
Jest nieznajoma między wami i numerem największa dolina
Przypomina senny jak niebo zapach numer
Ja nie podążam z nikim
Cierpiąca choroba jest uchodząca jak kartka
Dzień ucieka bezpowrotnie
Zamknięte miasto pozostaje
To pustka
Drobną klatka ja skromnie przypominam
Jest chłodny między nieskończonym numerem i schodami pełny klatki łuk
Nieznajoma katedra przez chwilę zasłania monochromatyczną jak łuk litera
Fotografię zabierają między drobnym śladem i pełną dnia jak miłość klatką rozczulające dźwięki
Zapach zasłania kusząco was
Senne życie nowy schyłek zabiera jeszcze
Ta treść nie została jeszcze Skomentowana.
Dodaj komentarz